Aktualności Opowieści o Budrysie

Z psiego życia wzięte. Część 1

– Ojej jaki biedny i niedożywiony piesek! Jaki chudziutki! – starsza pani w kapeluszu wydawała się być miła i szczerze przejęta losem mojego, absolutnie dożywionego (a dzisiaj nawet przeżartego, bo zapomniałem zamknąć szafki z suszoną rybą) psa.

– pewnie ma go pan ze schroniska? – staruszka wykazała się elokwencją i zgrabnie kojarzyła fakty.

– tak, ze schroniska – przytaknąłem grzecznie. – od 3 miesięcy – dodałem celem uszczegółowienia

I to był błąd. Babcia przyjęła pozę bojową, miałem wręcz wrażenie, że nastroszyła włosy. – 3 miesiące? – syknęła spod kapelusza. – 3 miesiące i taka chudzina? GŁODZISZ GO PAN – zawyrokowała i zamordowała mnie wzrokiem.

– tak, głodzę, biję kablem i polewam lodowatą wodą. A w zimie śpi na dworze na cementowej podłodze w budzie. Na łańcuchu oczywiście – odpowiedziałem starej w myślach. – Nie, proszę pani – przywołałem się sam do porządku i kontynuowałem bardzo grzecznie. – piesek je tyle ile powinien, a czasami nawet więcej – uśmiechnąłem się pojednawczo.

Niestety – bezskutecznie. – Głodzi go pan! – on powinien jeść 3 razy dziennie pełną michę żeby nadrobić czas ze schroniska! Przecież tam głodzą psy! – krzyczał w moim kierunku kapelusz, a ja czujnie obserwowałem stukającą co chwilę o ziemię laskę, czy przypadkiem nie zmierza w kierunku mojej głowy.

– do widzenia – odpowiedziałem, uznając, że dyskusja nie ma większego sensu.

Cmoknąłem na psa i poszliśmy w kierunku domu. Zapomniałbym o miłej pani bardzo szybko, gdyby nie patrzący na mnie z wyrzutem pies, którego oczy do końca dnia zdawały się mówić: 3 razy dziennie pełna micha, 3 razy dziennie! Raz byś ludzi posłuchał, jak dobrze mówią…

Please follow and like us: