Aktualności Psy na świecie

Czy można całować psa?

Dla większości z nas, pies to członek rodziny. Całując go na powitanie nie zastanawiamy się nad tym, czy minutę temu przypadkiem nie lizał się pod ogonem, po prostu oddajemy się chwili radości. Czy to bezpieczne?

Ostatnio w mediach zrobiło się głośno o mężczyźnie, który po kontakcie ze śliną swojego psa źle się poczuł. Nie skojarzył jednak faktu, że jego złe samopoczucie może mieć związek ze śliną zwierzaka. Przez kilka dni miał typowe objawy grypy. Jednak po wizycie w szpitalu okazało się, że zaraził się od swojego psa rzadko występującą bakterią capnocytophaga. Infekcja spowodowała problemy z krążeniem w kończynach oraz spadek ciśnienia krwi. W rezultacie mężczyźnie amputowano wszystkie kończyny. Cały artykuł wraz ze zdjęciami znajdziecie tutaj.

Oczywiście powołując się na statystyki możemy założyć, że nie znajdziemy się wśród 1% opiekunów psów narażonych na właśnie taką infekcję. Ale nie chcę pisać o skrajnościach. Chcę zwrócić uwagę na codzienne życie każdego, kto pozwala się lizać swojemu zwierzakowi.

Mogłabym wkleić teraz całą bibliografię przeczytanych artykułów napisanych przez amerykańskich naukowców lub wstawić drastyczne zdjęcia zaropiałych buzi małych dzieci, ale odwołam się do zdrowego rozsądku i faktów, z którymi nie da się dyskutować, nawet jeśli codziennie myjecie zęby swojemu psu, a po każdym spacerze szorujecie w wannie.

Zacznę od początku, czyli od naturalnych zachowań psów. Wąchanie odchodów zwierząt, tarzanie się w nich, tarzanie się w martwych zwierzętach, wyjadanie ze śmietników lub zjadanie wszystkiego co wpadnie w pysk to psia natura. Do tego wszystkiego dochodzą kąpiele w brudnych bajorach, picie wody z kałuży itp. Tak pies został skonstruowany, że żeby poznać drugiego psa nie przybija z nim piątki, tylko wącha mu zadek. Nie mamy na to wpływu. Tzn. mamy – możemy psa odciągnąć na smyczy, ale wtedy blokujemy mu jego naturalne zachowania, co w większości przypadków powoduje frustrację.

Wielu ludzi żyje w przekonaniu, że w pysku psa znajduje się mniej zarazków niż w buzi człowieka. Mit rozpowszechniany na całym świecie wziął się stąd, że psy wylizywały własne rany, które podobno dzięki temu goiły się szybciej. Dlaczego wobec tego weterynarze zabezpieczają każde skaleczenie u psa i zalecają, żeby nie lizał zranionego miejsca. Po co psy po kastracji chodzą w kołnierzach a suczki w kubraczkach ochronnych? Przecież gdyby ślina psa miała właściwości lecznicze, nikt by nie zabraniał im lizać się po zranionych miejscach. Pomyślmy logicznie. Czy pysk psa, który kilka razy dziennie ma styczność z odchodami może nie mieć zarazków?

Kocham psy, nie tylko swoje. Tak jak większość opiekunów zwierząt, uważam, że wychowywanie dziecka ze zwierzakiem, budowanie między nimi relacji jest bardzo potrzebne. Ale czy naprawdę potrzebne jest, żeby pies lizał je po twarzy lub po rękach, które wkłada do buzi? Po co? Nie znajduję logicznego wytłumaczenia dlaczego mielibyśmy na to pozwalać stwarzając chociażby minimalne zagrożenie zarażenia się bakteriami.

Grzybicze zapalenie skóry, gronkowiec, salmonella, E.coli – to tylko niektóre choroby, których człowiek może się nabawić przez kontakt ze śliną psa. Do tego dochodzą też robaki, które oczywiście nie są chorobą na którą człowiek umrze, ale zanim zdiagnozujemy je np. u małego dziecka, może upłynąć sporo czasu podczas którego dziecko będzie cierpiało.

Spodziewam się pod tym tekstem 200 komentarzy pt. „Mój pies robi tak od pierwszych dni życia mojego dziecka i nic mu nie jest”, „Zawsze pozwalałam się lizać psu i jakoś żyję” itp. Ale jak to zazwyczaj bywa – do czasu. Powiedzcie to ludziom, którzy się rozchorowali, albo temu Panu, który już do końca życia będzie kaleką.

 

Nie napisałam tego artykułu po to, żeby kogokolwiek oceniać. Napisałam go, bo tak jak ja kiedyś nie wiedziałam, tak Wy możecie nie wiedzieć. Sama kiedyś całowałam swojego psa. Dlaczego przestałam? Bo zachorowałam, a przecież mój pies był „czysty”.

 

Please follow and like us: