Aktualności Wasze historie

Adopcja to nowe życie, nie tylko dla psa

„Adoptuj psa, uratujesz mu życie” – to znane i prawdziwe hasło, a dowody na niesamowite przemiany przygarnianych czworonogów regularnie publikujemy na fanpage’u. Ok, ale co z drugim końcem smyczy? Jak pojawienie się w domu psa, zmienia życie ludzi?

W czerwcu 2015 roku miałem wypadek. Po kilkumetrowym locie, spotkałem się dość gwałtownie z matką ziemią. Niestety zamiast wylądować na piętach, w beton uderzyłem głową. Podobno przeżyłem cudem. Podobno powinienem nie chodzić. Podobno miałem kupę szczęścia.

Tyle „podobno”. A naprawdę? Po kilku latach siedzenia w korpo, gapieniu się w monitor po kilkanaście godzin dziennie i wpierniczaniu wszelkich dobrodziejstw, które przynosił „Pan Kanapka” i popijaniu ich Redbullem, wypadek, a w szczególności będący jego skutkiem zakaz wszelkich aktywności fizycznych, był smutnym zwieńczeniem mojego fatalnego trybu życia.

W dniu adopcji Budrysa, wyglądałem tak:

Nie widać 3 podbródków? To prawda – nie widać. Ale są, tylko schowały się pod kołnierzem puchówki. W ten sam sposób ukrył się całkiem efektowny brzuszek „ciążowy”. Ukryć nie dało się niestety wagi. Według programu Endomondo, który uruchomiłem po raz pierwszy od kilku lat właśnie w tym dniu, 23 lutego 2016 roku ważyłem 96 kg. Dla formalności napiszę, że czułem dyskomfort chodząc po schodach, podnosząc ciężkie torby i wychodząc z samochodu po długiej trasie (czyli po pochłonięciu co najmniej 3 Redbuli).

PIES ZMIENIŁ WSZYSTKO

W ciągu pierwszego miesiąca psiak dość mocno chorował na stawy. Później wszystko stanęło na głowie. 6 pokonanych dziennie kilometrów (podczas 3 spacerów) stało się absolutnym minimum. Ponieważ obaj szybko łapaliśmy formę, nie brakowało dni, w których magiczna aplikacja dumnie wskazywała dwucyfrowy wynik. W marcu przetuptaliśmy wspólnie 220 kilometrów. W kwietniu było to już 280.

Od momentu, w którym futrzasty gość zamieszkał w moim domu, przeszedłem ~3500 kilometrów, schudłem 14 kg i wydałem masę pieniędzy na… nową garderobę, bo każdy t-shirt na mnie wisiał, a o spodniach nie ma nawet sensu pisać.

Przypomniałem sobie również, co to znaczy mądre odżywianie. Okazało się, że żyjąc aktywnie, zawierające połowę tablicy Mendelejewa energetyki, stały się niepotrzebne, a gorzka, czarna kawa, w zupełności zaspokaja moje zapotrzebowanie na używki.

Ale pies to nie tylko odżywianie. To natychmiastowa nauka regularności i planowania. W miarę stałe godziny spacerów, posiłków i drapania w nos powodują, że po prostu nie ma czasu na głupoty. I nagle okazuje się, że doba nie jest aż taka krótka…

Adopcja to nowe życie. Nie tylko dla psiaka!

Please follow and like us: